Partner serwisu
03 sierpnia 2022

Niepobity pompowy rekord - wspomina January Skórski

Kategoria: Aktualności

Elektrownia Wodna Dychów – najstarsza w Polsce siłownia szczytowo-pompowa – po II wojnie światowej została częściowo pozbawiona pomp przez Rosjan. Niemal „od zera” odbudowywali ją m.in. pracownicy Świdnickiej Fabryki Urządzeń Przemysłowych, wśród których był młody inżynier January Skórski. Skonstruowali wówczas i wykonali pompy o największej w kraju mocy, wydajności i gabarytach. To niepobity do dziś rekord.

Niepobity pompowy rekord - wspomina January Skórski

W zeszłym roku w Elektrowni Dychów (artykuł z tej inwestycji zamieszczono w magazynie „Pompy Pompownie” 2/2021) zakończono kompleksową modernizację hydrozespołów i pomp akumulacyjnych. Jednak to nie jedyna transformacja, jaką ten obiekt przeszedł. Największe i najbardziej wymagające były prace przeprowadzone w latach 60. przez Świdnicką Fabrykę Urządzeń Przemysłowych.

– Jako młodzi inżynierowie, zaraz po studiach na Politechnice Wrocławskiej, dostaliśmy ambitne zadanie konstrukcyjno-produkcyjne – wspomina ten czas January Skórski. – Kiedy po raz pierwszy pojechaliśmy do Dychowa, w pompowni była tylko jedna pompa, pozostałe zostały zdemontowane przez wojska radzieckie i wywiezione do Leningradu, do wielkiej fabryki turbin – wspomina J. Skórski.

 

Odbudowane niemal od zera Stanisław Kosarzewski i  Tadeusz Andrzejewski, ówcześni dyrektorzy Świdnickiej Fabryki oraz dyrektorzy Dychowa, postanowili, aby w odbudowanej elektrowni wykonać i  umieścić w  pompowni dokładnie takie pompy, jakie niegdyś tam pracowały. Ich konstrukcja bazowała na pomiarach jedynej pompy pozostawionej w obiekcie. Wykonali je młodzi inżynierowie biura konstrukcyjnego Świdnickiej Fabryki Urządzeń Przemysłowych: Zbigniew Kalata (konstruktor prowadzący), Włodzimierz Szkarłat, January Skórski i Piotr Świtalski.

 – Wszystkiego nie dało się pomierzyć, więc skomplikowane kształty przestrzenne odwzorowane były gipsem. Aby dostać się do wirnika tej pompy, musieliśmy wejść do komory ssawnej – 10 m w dół – po stalowych, śliskich hakach. Pomiary wykonywaliśmy na małym pomoście umieszczonym poniżej poziomu wody w kanale dopływowym rzeki Bóbr, chronieni niedostatecznie szczelną zastawką. Od czasu do czasu okrzykami: „woda!” alarmowaliśmy pracowników elektrowni o  potrzebie włączenia pompy obniżającej  – mówi January Skórski.

Odważna decyzja, nietypowe rozwiązania Po 2 latach, w  1963 roku, Świdnicka Fabryka dostarczyła do Dychowa dwie pompy akumulacyjne. Prace obejmowały sporządzenie dokumentacji konstrukcyjnej przez Zbigniewa Kalatę, wykonanie modelu pompy w skali 1:7, próby na modelu pompy, zaś to wszystko wyprodukowano technologiami dostępnymi dla przemysłu z początkiem lat sześćdziesiątych. Wirnik wykonano z trzech części: górnego i dolnego pierścienia oraz ponadmetrowych, stalowych łopatek o przestrzennej krzywiźnie. Olbrzymia spirala powstała z licznych elementów. Pompy uruchomiono w 1965 roku, uzyskały założone parametry i były eksploatowane przez wiele lat.

 

 – Do dziś są to największe pompy, jakie zostały wykonane w kraju. O największej wydajności około 16 m3 /s przy wysokości podnoszenia około 26 m i największych gabarytach, z silnikiem o mocy 5,2 MW. Pompy wyposażono w największe, jak dotychczas, zawory motylkowe o średnicy 2,1 m, konstrukcji Błażeja Brzozowkiego – opisuje J. Skórski.

 

January Skórski podkreśla odwagę ludzi, którzy działali przy tym projekcie. Jak wspomina, była to praca niemal od zera. Udała się dzięki zaangażowaniu i pasji.

fot. www.cedos.com.pl
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ